Zdrada w związku nieformalnym a opieka nad dzieckiem

Janusz Polanowski • Opublikowane: 2016-03-19

Dziesięć lat żyliśmy w konkubinacie, niestety moja partnerka zaczęła mnie zdradzać. Pewnie bym się z tym pogodził, ale mamy 4-letnie dziecko. Okazało się, że ona zdradza mnie, sypiając z nowym partnerem i z moim dzieckiem w jednym łóżku. Czy mogę jakoś wpłynąć na tę sytuację? Czy można to zakwalifikować jako demoralizację małoletniego? Czy mogę jej ograniczyć (odebrać?) prawa do opieki nad dzieckiem?

Ukazany przez Pana stan rzeczy pokazuje, że poza zagadnieniami merytorycznymi – szczególnie z zakresu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.o.) – wyzwaniem są (a przynajmniej mogą być) zagadnienia dowodowe. Różnie bywa z oceną zeznań małych dzieci, niekiedy traktuje się jako obciążający materiał dowodowy, np. w sprawach dotyczących podejrzenia o zachowanie niemoralne wobec dziecka, ale można spodziewać się również prób podważania takich zeznań. Pan potrzebuje dowodów obiektywnych, a przynajmniej innych niż same zeznania dziecka (zwłaszcza w przypadku podważenia jego słów). Bezpodstawne powiadomienie o popełnieniu przestępstwa może skutkować odpowiedzialnością karną – art. 234 lub art. 238 Kodeksu karnego (K.k.). Mogą pojawiać się również inne problemy (niezależnie od sporów o sprawowanie władzy rodzicielskiej lub pieczy nad dzieckiem). Chodzi przede wszystkim o wystąpienie z prywatnym aktem oskarżenia w przypadku zarzucenia przestępczego pomówienia (od art. 212 do art. 214 K.k.) lub o wytoczenie powództwa cywilnego z zakresu ochrony dóbr osobistych – zwłaszcza: art. 23 i art. 24 Kodeksu cywilnego (K.c.) – jednym z takich (potencjalnych) żądań (z art. 24 K.c.) jest zadośćuczynienie pieniężne.

Obce jest mi zniechęcanie Pana, ale proszę pamiętać o swym własnym dobru, ponieważ ojciec nieuwikłany w problemy jest potrzebny dziecku. Zachęcam do opracowania strategii własnych działań, w której sporo uwagi poświęci Pan temu, jak dbać o dziecko w sposób możliwie bezpieczny dla Pana. Chodzi nie tylko o to, co należy załatwić, ale również jak, z czyją pomocą oraz w jakiej kolejności. Może się Panu bardzo przydać konsultacja z psychologiem dziecięcym (zwłaszcza mającym doświadczenie w sprawach karnych). Pójście na „pierwszy po drodze” posterunek i komisariat lub zgłoszenie problemu w „pierwszej z brzegu” placówce „opieki społecznej” mogłoby – nawet przy założeniu całkowitej uczciwości funkcjonariuszy publicznych – doprowadzić do „robienia teatru” przez matkę oraz jej aktualnego konkubenta. Proszę zastanowić się nad tym, jaki organ (zlokalizowany w miarę blisko od miejsca zamieszkania dziecka) mógłby udzielić Panu pomocy. Przydać się może ustalenie, w której policyjnej komendzie powiatowej lub wojewódzkiej znajduje się sekcja (lub podobna komórka organizacyjna), wyspecjalizowana w sprawach trudnych, związanych z dziećmi.

Pana może zaskakiwać wskazywanie na organa ścigania. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że sądowi rodzinnemu, np. w sporze o miejsce zamieszkiwania dziecka (art. 107 K.r.o.) – może być potrzebne coś znacznie więcej od Pańskich słów, nawet wspartych nagraniem rozmowy z dzieckiem opowiadającym, jak się sprawy mają w domu. Wsparcie policyjne (np. przedstawienie sądowi wykonanych przez nich nagrań) może okazać się potrzebne. Daleki jestem od twierdzenia, jakoby „sądy opiekuńcze” zawsze „trzymały stronę” matek, ale zakładam, że nie biorą się znikąd twierdzenia ojców (niekiedy zorganizowanych w różne stowarzyszenia), którzy skarżą się na brak obiektywizmu organów państwowych, w tym sądów.

Proszę pamiętać o tym, że w jednym postępowaniu prawnym powinno być możliwe – poza nielicznymi wyjątkami (zwłaszcza związanymi z prawnie chronionymi tajemnicami) – użycie materiałów (w tym dowodów) z innego postępowania. Taką możliwość przewidziano między innymi w Kodeksie postępowania cywilnego (K.p.c.), a dokładniej w jego przepisach o dowodach z dokumentu (art. 244 i następne K.c.); przepisy te wchodzą w skład większego zespołu przepisów o dowodach oraz o ich przeprowadzaniu (od art. 227 do art. 315 K.p.c.), w których przewidziano możliwość zabezpieczenia dowodu (art. 309 i następne K.p.c.). Gdyby znalazł Pan w sądzie opiekuńczym sędziego (niekoniecznie przewodniczącego wydziału) gotowego na dość niekonwencjonalne rozwiązania, to być może udałoby się zorganizować (w ramach zabezpieczenia dowodu) „wizytę” sędziego u matki dziecka (zapewne w obecności pracownika socjalnego, a może również z Pańskim udziałem). Gdyby Pan był „pod ręką”, to – w przypadku ujawnienia poważnych nieprawidłowości – rola matki mogłaby się ograniczyć do spakowania niezbędnych rzeczy dziecka, które sędzia powierzyłby Pańskiej pieczy tymczasowo (do zakończenia postępowania w sprawie). Trudno jest zakładać tak szybkie działanie (choć nie można go wykluczyć), więc trzeba brać pod uwagę również nieco wolniejsze załatwianie spraw. Konsultacja psychologiczna mogłaby pomóc w określeniu, jak długo można „czekać”.

Sam sen (jako czynność fizjologiczna) byłby – w przedstawionym przez Pana opisie sytuacji – najmniejszym problemem. Oczywiście wiele zmieniło się od czasu dominowania „kurnych chat”, w których wszyscy (albo kilka osób z domostwa) spało razem (niekiedy dosłownie w barłogu). Teraz w Polsce za standard przyjmuje się osobne łóżka dla dzieci – przynajmniej istnienie takiego łóżka (trudno jest wprowadzać jakieś zakazy „wskakiwania” przez dziecko do łóżka innej osoby). Osoba dorosła (nie tylko rodzic dziecka) powinna zachowywać się stosownie do swego wieku oraz swej roli w życiu dziecka; przy uwzględnieniu przyjętych standardów w danym społeczeństwie. Przesadą byłoby wprowadzanie prawnych zakazów pokazywania się nago przez dziecko lub wobec dziecka, ale od osoby dorosłej można oczekiwać (a niekiedy wprost żądać) unikania zachowań demoralizujących dziecko lub mogących wypaczyć ujmowanie przez nie określonych sytuacji – chodzi nie tylko o erotykę, ale również o przemoc (zwłaszcza w filmie), a niekiedy o rozmowy (ludzie na poziomie powinni unikać poruszania przy dzieciach określonych zagadnień). W okolicznościach domowych nie tyle ważne jest to, co dziecko zobaczy (a dzieci potrafią pojawiać się w różnych miejscach), ale również o reakcję w sytuacji zaskoczenia, a zwłaszcza o unikanie podsuwania dziecku tego, co mu z pewnością nie służy.

Dorośli, których zachowanie Pana prawdopodobnie bulwersuje, mają obowiązek unikania zachowań, które mogłyby być obciążeniem dla dziecka. Nie mogę wiedzieć, co się uda ustalić, ale proponuję, by Pan w swej argumentacji (najlepiej przedstawianej pisemnie) konfrontował określone sytuacje i rozwiązanie z prawną zasadą dobra dziecka, która jest jedną z najważniejszych zasad Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – do tej zasady proszę odnosić się odpowiednio często, także w celu pokazania, że właśnie dobro dziecka leży Panu na sercu (a nie Pańska wygoda lub jakiś rewanż za przykre wobec Pana zachowania jego matki).

Niekiedy stwierdzenie przez pracownika „opieki społecznej”, że dziecko nie ma odrębnego pokoju (a zwłaszcza dzieli go z kimś o dorosłym) może być wstępem do problemów rodziny. „Wyczyny” osób z „opieki społecznej” oraz z „sądów opiekuńczych” były wielokrotnie opisywane – swoistym symbolem stała się sprawa krakowskiej rodziny Bajkowskich. Zdarza się nadaktywność (w tym nasyłanie funkcjonariuszy „systemu” przez pazernych terapeutów). Dochodzi nawet do samobójstw dzieci, które (przynajmniej w swej własnej opinii) zostały przez „system” porwane z domów rodzinnych – np. z powodu biedy. Niestety, niekiedy „system” okazuje się zaskakująco cierpliwy dla sprawców zła.

Aktualnie trudno jest przewidywać, z jakim przyjęciem spotka się Pański opis sytuacji dziecka. Być może nawet ktoś dopatrzy się w tej sytuacji jakiegoś przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności (art. 197 i następne K.k.). Z uwagi na opisy sytuacji, proponuję szczególną uwagę zwrócić na treść artykułu 200 K.k.:

„§ 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

§ 2. /uchylono/

§ 3. Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści pornograficzne lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu zapoznanie się z nimi, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 4. Karze określonej w § 3 podlega, kto w celu swojego zaspokojenia seksualnego lub zaspokojenia seksualnego innej osoby prezentuje małoletniemu poniżej lat 15 wykonanie czynności seksualnej.

§ 5. Karze określonej w § 3 podlega, kto prowadzi reklamę lub promocję działalności polegającej na rozpowszechnianiu treści pornograficznych w sposób umożliwiający zapoznanie się z nimi małoletniemu poniżej lat 15.”

Zawnioskowanie do sądu wprost o zmianę miejsca zamieszkania dziecka mogłoby przyczynić się do zmiany sytuacji (np. wprowadzenia określonych zmian w mieszkaniu), a przynajmniej do zwiększonej czujności jego matki, więc należy zastanowić się nad możliwymi innymi sposobami – jeżeli dałoby się nieco „poczekać”, ponieważ dobro dziecka może przemawiać za podejmowaniem docelowych kroków prawnych niezwłocznie (czyli bez zbędnej zwłoki).

Być może wytoczenie przez Pana powództwa o obniżenie alimentów przyczyniłoby się do wyjaśnienia sytuacji. Choć bardzo często dobrze jest przedstawiać komplet argumentów i dowodów na piśmie (chociażby z uwagi na problemy z utrwalaniem przebiegu rozpraw), to niekiedy warto podzielić materię na taką, którą przedstawia się wcześniej (np. w pozwie) oraz na prezentowaną w ramach „wykładania kart na stół” podczas rozprawy (wtedy można by przedstawić dodatkowe pismo). Gdyby Pan w pozwie (o obniżenie alimentów) stwierdził ogólnie, że alimenty są płacone w kwocie wyższej od wskazywanej przez uzasadnione potrzeby wierzyciela alimentacyjnego (którym jest dziecko, a nie jego matka) – art. 135 K.r.o. – to być może nie domyślono by się, o co chodzi. Podczas rozprawy zaś Pan mógłby wskazywać (nawet tłumiąc uzasadnione oburzenie), że zbędna jest określona kwota, ponieważ chłopiec śpi wraz ze swą matką i „tamtym mężczyzną”. Gdyby przedstawicielka ustawowa pozwanego przyznała takie okoliczności, to – z uwagi na art. 230 K.p.c. (który proszę zapamiętać) – Pan „byłby w domu” (używając nieformalnego określenia). Taki dowód z zeznań (utrwalonych!) można by przedstawić w innych postępowaniach.

Co więcej, odpowiednio szybko uzyskany w sądzie zapis (protokół) treści rozprawy (zwłaszcza zeznań matki dziecka) można by przedstawić w „sądzie opiekuńczym”, w „opiece społecznej” lub w policyjnej jednostce organizacyjnej.

Oczywiście, w grę mogłoby wchodzić zaprezentowanie (dyskretnie wykonanych!) nagrań lub fotografii. Gdyby okazało się, że obraz całego mieszkania nie zawiera osobnego dziecięcego miejsca do spania, to sytuacja matki dziecka mogłaby się skomplikować. Być może udałoby się nagrać dialog – np. wywołany Pańskimi pytaniami (z unikaniem przesady w głosie) o to, kiedy dziecko przestanie spać wraz z dorosłymi. Utrwalenie rozmowy z dzieckiem, zwłaszcza o dotyczących warunków mieszkaniowych, okolicznościach również mogłoby się przydać.

Warto poświęcić nieco uwagi kontrowersjom w związku z nagrywaniem, zwłaszcza ukrytym lub wbrew czyjemuś sprzeciwowi. Niekiedy wykonywanie takich nagrań (lub fotografii) może skutkować nawet odpowiedzialnością karną. W szczególności należałoby unikać umieszczania różnych „podglądów” w mieszkaniu, zwłaszcza cudzym (ale własność nie może być traktowana jako podstawa do zbyt dalekich ingerencji w czyjąś prywatność). Przede wszystkim, wykluczone jest jakiekolwiek zachowanie, które mogłoby narażać na odpowiedzialność karną, w tym na podstawie artykułu 191a K.k., który stanowi:

„§ 1. Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.”

Wykorzystywanie nielegalnie uzyskanych dowodów jest ograniczone – w praktyce sporo zależy od sprzeciwiania się takiemu ich używaniu. Jesteśmy w Polsce, więc – pomimo poważnej amerykanizacji (np. przejawiającej się zaniżaniem poziomu edukacji) – wolni jesteśmy od przesady w odrzucaniu każdego nielegalnie pozyskanego dowodu. Gdyby było inaczej, to o wiele mniej powództw o zaprzeczenie ojcostwa wytaczaliby prokuratorzy (co przewidziano w artykule 86 K.r.o.); niekiedy prokuratorzy rozpoczynają czynności sprawdzające po przedstawieniu prywatnej (czyli oficjalnie nielegalnej) ekspertyzy z badań genetycznych (zwłaszcza wykonanych na zamówienie mężczyzny, który zaczął powątpiewać w swe biologiczne ojcostwo). Gdyby było inaczej, to wiele fałszywych zeznań (karalnych na podstawie art. 233 K.k.) mogłoby być nie do wykrycia; dobrze jest (np. przed sądem cywilnym) wnioskować (na piśmie) o odbieranie przez sąd przyrzeczenia od każdej mającej zeznawać osoby (np. w sprawie o alimenty lub o sprawowanie pieczy nad dzieckiem). Kultura osobista nakazuje dać człowiekowi szansę – na zeznawania zgodne z prawdą albo na popełnienie przestępstwa. Po co wcześniej „straszyć nagraniami” (lub przedstawiać je sądowi zbyt wcześnie) albo (z drugiej strony) rezygnować z udowodnienia prawdy? Można przecież nagranie przedstawić w celu zweryfikowania zeznań (wcześniej złożonych).

Jeżeli Panu przysługuje władza rodzicielska (art. 92 i następne K.r.o.) wobec dziecka – bez formalnego (na podstawie artykułu 111 K.r.o.) ograniczenia tejże władzy przez sąd, to wykluczone byłoby ustanawianie opieki nad nim (art. 145 i następne K.r.o.). Artykuł 94 K.r.o. jest jasny:

„§ 1. Jeżeli jedno z rodziców nie żyje albo nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych, władza rodzicielska przysługuje drugiemu z rodziców. To samo dotyczy wypadku, gdy jedno z rodziców zostało pozbawione władzy rodzicielskiej albo gdy jego władza rodzicielska uległa zawieszeniu.

§ 2. /uchylono/

§ 3. Jeżeli żadnemu z rodziców nie przysługuje władza rodzicielska albo jeżeli rodzice są nieznani, ustanawia się dla dziecka opiekę.”

Jeśli zaś doszło do oficjalnego ograniczenia Pańskiej władzy rodzicielskiej, to należałoby zawnioskować o jej przywrócenie. Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której dziecko (w przypadku odebrania go matce) zostałoby skierowane do pieczy zastępczej (art. 1121 i następne K.r.o.). Proszę zwrócić uwagę na zaakcentowanie przysługiwania władzy rodzicielskiej już na początku treści artykułu 107 K.r.o.:

„§ 1. Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom żyjącym w rozłączeniu, sąd opiekuńczy może ze względu na dobro dziecka określić sposób jej wykonywania.

§ 2. Sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka. Sąd może pozostawić władzę rodzicielską obojgu rodzicom, jeżeli przedstawili zgodne z dobrem dziecka porozumienie o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem, i jest zasadne oczekiwanie, że będą współdziałać w sprawach dziecka. Rodzeństwo powinno wychowywać się wspólnie, chyba że dobro dziecka wymaga innego rozstrzygnięcia.”

Gdyby sąd zdecydował o tym, że chłopiec ma mieszkać wraz z Panem, to w Pańskim interesie leżałoby wytoczenie przez Pana odpowiednich powództw alimentacyjnych. Absolutnym minimum w nowej sytuacji byłoby wytoczenie powództwa o uchylenie alimentów od Pana (jeżeli zostały one wcześniej zasądzone). Być może Pan pozwałby matkę dziecka o alimenty na jego rzecz (płacone Panu).

Mam nadzieję, że podane informacje pomogą Panu dobrze załatwić tę bardzo delikatną sprawę w szczególności z uwzględnieniem zasady dobra dziecka.

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>



Szukamy ambitnego prawnika » Zadaj pytanie »