Kategoria: Dzieci

Nie chcę, aby moje dziecko wraz z matką opuściło kraj

Janusz Polanowski • Opublikowane: 2016-03-23

Urodziło mi się dziecko, ma obecnie 2,5 miesiąca, niestety od 1,5 miesiąca mieszka u dziadków ze strony matki, ponieważ problemy z moją dziewczyną (nie mamy ślubu) się nasiliły. Wszystkie potrzebne dla dziecka rzeczy kupuję, a oni chcą jeszcze dodatkowo pieniędzy. Co rusz ona i jej rodzina ma pretensje i utrudniają mi kontakt z dzieckiem. Najbardziej jednak martwię się tym, że od 2 tygodni matka dziecka szantażuje mnie, chcąc wymusić podpis na wyjazd dziecka za granicę (do Anglii), pod pretekstem odwiedzin sióstr. Jeżeli jej nie podpiszę zgody, to będzie mi utrudniała widzenia, a wyjedzie, czy tego chcę, czy nie. Ponoć po sąsiadach ona i jej rodzina opowiadają o mnie okropne rzeczy, m.in. że nie interesuję dzieckiem. Mam wrażenie, że oni wszyscy coś knują, aczkolwiek do sądu nie poszli nawet o alimenty. Dodam, że dziecko nosi moje nazwisko. Nie wyobrażam sobie nie mieć dziecka przy sobie, dlatego proszę mi poradzić, co powinienem w tej sprawie zrobić, a przede wszystkim aby moje dziecko nie opuściło kraju. Podstaw na odebranie praw rodzicielskich matce nie mam, bo się nim opiekuje, ale niszcząc nasz związek, odebrała mu szansę na wzrastanie w pełnej rodzinie.

Zacznijmy od tego, że warto w Pańskiej sytuacji zapoznać się z treścią przepisów o władzy rodzicielskiej – art. 92 i następne Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.o.) – oraz o kontaktach z dzieckiem (art. 113 i następne K.r.o.). Dalej warto poświęcić chwilę uwagi kwestii alimentów. Jednym z oczywistych anachronizmów jest reguła płacenia alimentów na dziecko „do rąk” osoby uprawnionej; w praktyce często osobą uprawnioną jest jeden z rodziców dziecka. Dosłownie tego sformułowania użyto na użytek dochodzenia roszczeń o przyczynianie się do zaspokajania potrzeb rodziny (art. 28 K.r.o.) – czyli roszczeń bardzo podobnych do alimentacji właściwej. W praktyce orzeczniczej, i to dotyczącej alimentów (a nie roszczeń podobnych), utarło się stosowanie sformułowania o płaceniu alimentów „do rąk” np. matki dziecka. Takie rozwiązanie w aktualnych warunkach można uznać za anachronizm. Posłowie posługują się służbowymi tabletami, ale nadal utrzymują ten „zabytek przeszłości” w prawie.

Teraz dziecko jest bardzo małe, więc jeden aspekt płacenia alimentów „do rąk” może się wydawać odległy w czasie, ale warto mieć go na względzie. Chodzi o to, że w Polsce orzeczenia sądowe (zwłaszcza w sprawach alimentacyjnych) są faktycznie ważniejsze od ustawy. Władza rodzicielska nad dzieckiem ustaje wraz z uzyskaniem przez nie pełnoletności – wniosek z artykułu 92 K.r.o. w związku z artykułem 10 Kodeksu cywilnego (K.c.). W praktyce jednak należy płacić alimenty „do rąk” osoby uprawnionej do ich odbierania w wyroku sądowym, również po uzyskaniu przez dziecko pełnoletności (w przypadku alimentów na dziecko). Moim zdaniem, warto się starać (przez formułowanie odpowiednich wniosków) o to, by sąd określił, aby alimenty były płacone na rachunek, który prowadzi się na dane osobowe dziecka. Gdy dziecko uzyskuje pełnoletność, może mieć dostęp do swych pieniędzy (wcześniej do pobierania swych pieniędzy ma jeden z rodziców).

W świetle przedstawionych faktów wydaje się, że ktoś stara się realizować jakiś plan, który raczej nie jest po Pańskiej myśli. Pańskim zadaniem w sprawie (sprawach) przed sądem będzie dbać o zagadnienia dowodowe, ponieważ w rzeczywistych sporach prawnych ukazuje się wielkie znaczenie prawnego obowiązku udowodnienia faktów (okoliczności), z których wywodzi się skutki prawne – art. 6 K.c. oraz art. 232 Kodeksu postępowania cywilnego (K.p.c.). Dowody powinny być powiązane z argumentacją, którą należy (podobnie jak własne stanowisko) przedstawiać śmiało oraz w sposób konsekwentny i komunikatywny. Proponuję, by Pan bardzo poważnie potraktował rygory prawne z artykułu 230 K.p.c. Sąd jest uprawniony uznać za zgodę z czyimiś twierdzeniami (np. żądaniami lub zeznaniami) bierność, np. milczenie. Panu również przysługują określone uprawnienia. Albo będzie Pan z nich rzeczywiście korzystał, albo może Pan „wywiesić białą flagę” i liczyć na jakieś łaskawe gesty tych, którzy prawdopodobnie przygotowują się do sformalizowania jakiegoś nieżyczliwego Panu planu.

Si vis pacem, para bellum („Jeżeli chcesz pokoju, gotuj się do wojny” – to dość znana sentencja (paremia) łacińska. Daleki jestem od namawiania Pana do ofensywy zbyt szybko. Niekiedy warto poczekać i udokumentować naganne zachowania innych osób.

Pan najprawdopodobniej zdaje sobie sprawę z dużego znaczenia dowodów obiektywnych, do których zalicza się nagrania (bez śladów manipulacji). Oczywiście, obce mi jest zupełnie zachęcanie Pana do wykonywania nagrań, zwłaszcza w okolicznościach prywatnych – głównie dlatego, że z nagrywaniem wiąże się ryzyko, niekiedy nawet dotyczące odpowiedzialności prawnej (w tym karnej). Namawianie do czegoś nielegalnego jest wykluczone. Niekiedy jednak „coś się nagra” mimo naszej woli (coś się przestawi lub coś się włączy np. w telefonie komórkowym lub tablecie). Wykluczyć należy naciskanie na kogoś w powiązaniu z mówieniem o jakichś nagraniach. Negocjacje mogą być ryzykowne, zwłaszcza w związku z dużymi emocjami. Po co narażać się na – nawet zupełnie oszczercze – posądzenia o dopuszczenie się gróźb karalnych? Człowiek honoru powinien dać innym ludziom szansę np. na zeznanie prawdziwie albo na przestępcze składanie fałszywych zeznań, czyli na zachowanie karalne na podstawie artykułu 233 Kodeksu karnego (K.k.). Można wnioskować (najlepiej pisemnie) o odbieranie przez sąd przyrzeczenia od każdej mającej zeznawać osoby – bez żadnej ulgi również dla matki dziecka. W przypadku dopuszczenia się przez kogoś przestępstwa (np. przewidzianego artykułem 233 K.k.) wypadnie przedstawić wniosek dowodowy o przeprowadzenie dowodu z obiektywnych środków dowodowych (np. nagrań lub dokumentów) oraz powiadomić organa ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa; organy ścigania zazwyczaj powiadamia się samodzielnie (bez liczenia na aktywność sądu cywilnego), a do powiadomienia najlepiej byłoby załączyć odpisy (a przynajmniej protokoły) z materiałów sprawy, w której dopuszczono się składania fałszywych zeznań.

Duże znaczenie mają również dowody z dokumentów (zwłaszcza art. 74 K.c. oraz art. 244 i następne K.p.c.). Proszę się zastanowić nad tym, jakimi dokumentami Pan mógłby dysponować. Paragony są mało przydatne, ale już faktury VAT (o które można prosić) oraz wydruki z rachunku własnej karty płatniczej wydają się czymś bardziej rozsądnym – proponuję zachować ostrożność i płacić taką kartą, która nie ma bezpośredniego powiązania z Pańskim głównym rachunkiem (są przecież karty płatnicze „pre paid”, o czym wspominam również dlatego, że taka karta „zasilana” mogłaby być przejściowym sposobem udostępniania matce dziecka pieniędzy na rzecz dziecka).

Zdaję sobie sprawę z tego, że Pan może być niechętny stosowaniu daleko idących środków. Proszę się jednak zastanowić nad tym, co jest lepsze. Doprowadzenie do ukarania rzeczywistych przestępców (np. składających fałszywe zeznania), czy też dopuszczenie do tego, by rzeczywiści przestępcy mieli wpływ na wychowywanie Pańskiego dziecka, zwłaszcza jeśli knuty plan się powiedzie.

Proponuję unikać dobijania się tam, gdzie Pana nie chcą. Dziecko jest teraz w takim wieku, że bardziej potrzebna mu matka. Lepiej jeśli skoncentruje Pan siły do przygotowania strategii własnych działań, jak i do realizacji takiej strategii. Przychodzić można – ale bez widocznych rzeczy dla dziecka (np. paczek z pieluszkami). Po co się narażać na to, że rzeczy wezmą, a Pana szybko wyproszą? Rzeczy można przecież zostawić po sąsiedzku – np. u jakiejś znanej miejscowej plotkary. Towary dla dziecka można zamówić (np. w sklepie internetowym) i skierować do wysłania na adres dziecka; w przypadku małej omyłki we wskazaniu adresu, sąsiedzi będą mieli powody podejrzewać, że opowieści na Pański temat są dalekie od prawdy. Skoro oni sobie „szykują świadków” (być może świadków ze słyszenia), to Pan może pozwolić komuś z ich otoczenia zobaczyć na własne oczy przejawy Pańskiej troski o dziecko.

Żadnego dawania pieniędzy bez kwitowania ich odbioru (proszę mieć przygotowane pokwitowanie)! Jeżeli matka dziecka odmówi przyjęcia pieniędzy, to jeszcze tego samego dnia (a najpóźniej następnego dnia roboczego) należy skierować do właściwego sądu rejonowego (z uwagi na adres dziecka) wniosek o przyjmowanie faktycznych alimentów do depozytu sądowego; same pieniądze można wpłacić dość szybko. O złożeniu przedmiotu świadczenia do depozytu sądowego należałoby powiadomić matkę dziecka. Najlepiej działać „z pomysłem”: rano próba dania pieniędzy (za pokwitowaniem), a potem pójście do sądu z wcześniej przygotowanym pismem i objaśnienie sprawy w sekretariacie wydziału, by Pana poinformowano o kwocie opłaty sądowej (zapewne 100 złotych) – dowód uiszczenia opłaty należałoby załączyć do wniosku (by uniknąć „krążenia korespondencji”).

Pan jest uprawniony wytoczyć powództwo o uregulowanie obowiązku alimentacyjnego na rzecz dziecka. W pozwie należałoby opisać sytuację (dokładniej niż we wniosku o wyrażenie zgody na przyjęcie świadczenia przez depozyt sądowy) oraz przedstawić dowody. Pan sam oceni, kiedy będzie właściwy moment – z uwagi na: rozwój sytuacji, możliwości dowodowe oraz Pańskie obowiązki. Proponuję unikać zbytniego zwlekania. W swym pozwie to Pan jako pierwszy przedstawi obraz sytuacji, zaś w odpowiedzi na pozew na Pana spadłoby tłumaczenie się nawet odnośnie do wierutnych kłamstw.

Sygnalizuje, że pomówienia mogą być podstawą wytoczenia powództwa cywilnego – z uwagi na naruszenie dóbr osobistych (art. 23 i art. 24 K.c.) – oraz (w poważnych sytuacjach) nawet mogą uzasadniać wytoczenie prywatnego aktu oskarżenia (art. 212 i następne K.k.).

Jest Pan uprawniony wnioskować do sądu o określenie miejsca zamieszkania dziecka (art. 107 K.r.o.) oraz zawnioskować w sprawie kontaktów z dzieckiem (art. 113 K.r.o.). Nie można wykluczyć wniosku o zakazanie kontaktów np. dziadkom dziecka; w takiej sytuacji mogłoby się zwiększyć prawdopodobieństwo zamieszkania dziecka z Panem (choć ważne są także Pańskie relacje z matką dziecka).

Teraz przejdźmy do najważniejszego zagadnienia wyjazdu dziecka z kraju: Jeżeli chce Pan ryzykować, to może się Pan zgodzi na zabranie dziecka za granicę. Jego matka może jechać, gdzie chce, bez Pańskiego przyzwolenia.

Dowody osobiste są wyrabiane w gminach, zaś paszporty (niezbędne w większości państw poza strefą Schengen) przez urzędy wojewódzkie. Proponuję sprawdzić sytuację w odpowiednim urzędzie gminy oraz w urzędzie wojewódzkim. Ze względów praktycznych zasadne może być wcześniejsze przygotowanie pisma do każdej z tych instytucji (w tym do „wydziału paszportowego”), w którym to piśmie przedstawiłby Pan swą decyzję odmowną (odpowiednio co do wydania dla dziecka: dowodu osobistego oraz paszportu) oraz poprosiłby Pan o kierowanie od razu do prokuratury wszystkich pism, w których znajdowałby się fałsz na temat Pańskiej zgody. Sfałszowanie podpisu jest przestępstwem.

W urzędzie stanu cywilnego może Pan uzyskać odpis aktu urodzenia dziecka, który się przyda w załatwianiu różnych spraw sądowych dotyczących dziecka. Od Pańskiej inwencji zależy ewentualne uzyskanie informacji w odpowiednich instytucjach. Można sobie wyobrazić Pańską wizytę tam i zapytanie o to, na jakim etapie jest wydawanie odkreślonego dokumentu – dowodu osobistego albo paszportu. Gdyby się okazało, że złożono wniosek o wydanie dokumentu, to należy zażądać wglądu do akt sprawy, ponieważ Panu również przysługuje władza rodzicielska wobec wspólnego dziecka. W przypadku zauważenia sfałszowania Pańskiego podpisu, należałoby powiadomić policję oraz (jeśli się uda) sfotografować kartę ze sfałszowanym podpisem.

Gdyby jednak Pan zdecydował się zadeklarować gotowość kupienia biletu na ten sam lot, to być może udałoby się Panu poznać nie tylko nazwę linii lotniczej, ale nawet numer rezerwacji – o co można by poprosić, „żeby łatwiej było zamówić dodatkowy bilet”. Po poznaniu takich szczegółów zapewne łatwiej byłoby powiadamiać o Pańskim sprzeciwie zarówno organa państwowe (w tym straż graniczną, która działa na lotniskach) oraz właściwą linię lotniczą. To wydaje się prostsze od żądania wydania za granicą dziecka po wcześniejszym zgłoszeniu jego uprowadzenia polskim organom ścigania.

Proszę rozważyć wizytę w sądzie rodzinnym (właściwym ze względu na adres zamieszkania dziecka). Być może już tam skierowano jakiś wniosek o wyrażenie zgody przez sąd (np. na wydanie dziecku dowodu lub paszportu). Zdarza się (w różnych rodzajach spraw) wskazywanie błędnego adresu innej strony lub innego uczestnika postępowania. Pan mógłby w sądzie skorygować błędne dane (zwłaszcza co do swego adresu) lub wystąpić z własnym wnioskiem np. o uregulowanie kontaktów z dzieckiem lub o wydanie przez sąd zarządzenia (art. 109 K.r.o.) zakazującego wywożenia dziecka za granicę. Wniosek o ustanowienie nadzoru kuratora sądowego nad sprawowaniem władzy rodzicielskiej przez matkę dziecka wydaje się bardzo zasadny.

Radzenie w sprawach osobistych jest niezwykle trudne i zarazem ryzykowne. Trzy sprawy mogę Panu śmiało zalecić: przygotowanie strategii działania, dbanie (zgodnie z prawem) o zagadnienia dowodowe oraz odwoływanie się w swej argumentacji do zasady dobra dziecka (będącej jedną z najważniejszych zasad K.r.o.). Zasada ta ma zastosowanie w bardzo różnych sprawach, również dotyczących alimentacji (od art. 128 do art. 1441 K.r.o.).

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>



Szukamy ambitnego prawnika » Zadaj pytanie »