Egzekucja długu od byłej żony

Tomasz Krupiński • Opublikowane: 2016-09-15

W trakcie trwania małżeństwa zaciągnęłam wspólnie z mężem kredyt. Rozwiedliśmy się 10 lat temu i wówczas ustaliliśmy, że dług kredytowy spłaci on, w zamian za zrzeczenie się przeze mnie własności mieszkania. Mąż nie spłacił zadłużenia, ale ja o tym nie wiedziałam. Firma windykacyjna 5 lat temu wykupiła dług, nie informując mnie o tym, a także o nakazie sądowym także sprzed 5 lat. Nie otrzymałam żadnej informacji, aby móc się odwołać od nakazu, gdyż dług uległ przedawnieniu w 2007 r. Dopiero teraz ta firma raczyła odezwać się do mnie o spłatę kolosalnej dla mnie kwoty. Co w tym przypadku mogę zrobić? Gdyby firma windykacyjna wcześniej mnie poinformowała i próbowała iść ze mną na jakąkolwiek ugodę, dług by nie urósł do takich rozmiarów.

 

Były mąż nie spłacił zadłużenia, toteż bank najpierw wypowiedział umowę kredytową, a następnie skierował do niego wezwanie do zapłaty długów. Brakuje mi tu informacji, czy wspomniany nakaz zapłaty sprzed 5 lat został wydany przeciwko Pani, czy też przeciwko mężowi oraz z jakiego tytułu. Nie pisze Pani również, czy była powiadomiona jako strona tego postępowania o tym, że taka sprawa o zapłatę się toczy. Wskazuje Pani, że nie otrzymała żadnej informacji, aby móc się odwołać od nakazu, „gdyż dług uległ przedawnieniu w 2007 r.” tak Pani twierdzi.

Interesuje Cię ten temat i chcesz wiedzieć więcej? kliknij tutaj >>

Interesuje Cię ten temat i chcesz wiedzieć więcej? kliknij tutaj >>

 

Na samym wstępie zaznaczam, że skoro zaciągnęła Pani wspólnie z mężem kredyt, to jest Pani za jego spłatę odpowiedzialna solidarnie i to niezależnie od ustnych lub pisemnych ustaleń z mężem w tym zakresie.

 

Zgodnie z art. 366 Kodeksu cywilnego (K.c.):

 

„§ 1. Kilku dłużników może być zobowiązanych w ten sposób, że wierzyciel może żądać całości lub części świadczenia od wszystkich dłużników łącznie, od kilku z nich lub od każdego z osobna, a zaspokojenie wierzyciela przez któregokolwiek z dłużników zwalnia pozostałych (solidarność dłużników).

§ 2. Aż do zupełnego zaspokojenia wierzyciela wszyscy dłużnicy solidarni pozostają zobowiązani.”

 

Jak więc z powyższego wynika, wierzyciel może żądać wyłącznie od Pani zapłaty całej kwoty i to niezależnie od porozumienia z byłym mężem. Najczęściej dzieje się tak, że wierzyciele domagają się spłaty od dłużnika solidarnego takiego, który zapewnia im możliwość zaspokojenia się z jego majątku.

 

Dopiero jeżeli spłaci Pani cały solidarny dług, będzie Pani mogła żądać zwrotu połowy (lub całości jeżeli wyraźnie Pani mąż zaznaczył na piśmie, że przejmuje to zadłużenie do wyłącznej spłaty) od byłego męża.

 

Zgodnie bowiem z art. 376 K.c.:

 

„§ 1. Jeżeli jeden z dłużników solidarnych spełnił świadczenie, treść istniejącego między współdłużnikami stosunku prawnego rozstrzyga o tym, czy i w jakich częściach może on żądać zwrotu od współdłużników. Jeżeli z treści tego stosunku nie wynika nic innego, dłużnik, który świadczenie spełnił, może żądać zwrotu w częściach równych.

§ 2. Część przypadająca na dłużnika niewypłacalnego rozkłada się między współdłużników.”

 

Obecnie jednak powinna Pani uzyskać dostęp do akt sprawy sądowej, w której sąd nakazał Pani prawomocnie zapłatę, gdyż powinna Pani próbować wnosić o przywrócenie terminu do zaskarżenia tego nakazu zapłaty.

 

Należy zaznaczyć, że sądy nie mają możliwości weryfikacji prawidłowości wskazanego adresu, a tym samym nakaz zapłaty błędnie doręczony (najczęściej przez dwukrotne awizowanie) uprawomocnia się.

 

W praktyce w takich przypadkach jedynym rozwiązaniem jest wniosek o przywrócenie terminu, w którym stwierdza się, że nakaz zapłaty nie został prawidłowo doręczony. Wniosek o przywrócenie terminu jest w tym przypadku wnioskiem wniesionym z ostrożności procesowej, gdyż co do zasady na skutek niedoręczenia nakazu zapłaty można stanąć na stanowisku, że termin do złożenia sprzeciwu w ogóle nie rozpoczął biegu.

 

Zgodnie z art. 168 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego (K.p.c.), jeżeli strona nie dokonała w terminie czynności procesowej bez swojej winy, sąd, na jej wniosek, postanowi przywrócić termin.

 

Zatem przesłankami do przywrócenia terminu są:

 

  • brak winy strony w uchybieniu terminu, oraz
  • powstanie w wyniku tego uchybienia ujemnych dla strony skutków procesowych.

 

Określenie w tym miejscu w sposób wyczerpujący, w jakich sytuacjach można mówić o braku winy osoby wnoszącej o przywrócenie terminu jest niemożliwe.

 

Każdorazowo w tym zakresie dana sytuacja podlega obiektywnej ocenie sądu uwzględniającego całokształt okoliczności sprawy. Jedynie tytułem przykładu można podać (kierując się dotychczasowym orzecznictwem), iż powodem przywrócenia terminu może być: choroba strony lub jej przedstawiciela, która uniemożliwiła podjęcie działania nie tylko osobiście, ale i skorzystania z pomocy innych osób, udzielenia mylnej informacji przez pracownika sądu o terminie zaskarżenia czy wnoszenia opłat, zdarzenia nagłego, uniemożliwiającego dokonanie czynności, którego strona nie mogła przewidzieć i zabezpieczyć się przed jego skutkami.

 

Z kolei takie okoliczności jak inne ważne dla strony sprawy, absorbujące ją w okresie biegu terminu do dokonania czynności procesowej czy nieznajomość przepisów prawa procesowego nie stanowią z reguły powodu do przywrócenia terminu.

 

Jeśli strona, z uwzględnieniem wymienionych uwag, „bez swojej winy” przekroczyła termin procesowy na wykonanie określonej czynności procesowej, wówczas zgodnie z art. 169 § 1 K.p.c., może złożyć pismo z wnioskiem o przywrócenie terminu. Pismo wnosi się do sądu, w którym czynność miała zostać dokonana, w ciągu tygodnia od czasu ustania przyczyny uchybienia terminu.

 

Zachowanie tygodniowego terminu, o którym mowa w poprzednim zdaniu, jest istotne o tyle, że uchybienie mu, wynikające z treści pisma, skutkuje odrzuceniem wniosku o przywrócenie terminu, bez jego merytorycznego badania.

 

Wniosek o przywrócenie terminu winien odpowiadać ogólnym warunkom pisma procesowego. A zatem zawierać: oznaczenie sądu, do którego jest skierowany, imiona i nazwiska lub nazwy stron, przedstawicieli ustawowych i pełnomocników, adres ich siedziby lub miejsca zamieszkania; oznaczenie rodzaju pisma; osnowę wniosku lub oświadczenia oraz dowody na poparcie przytoczonych okoliczności; podpis strony albo jej przedstawiciela ustawowego lub pełnomocnika; wymienienie załączników oraz sygnaturę sprawy.

 

W piśmie tym należy nadto uprawdopodobnić okoliczności uzasadniające wniosek (art. 169 § 2 K.p.c.). Co istotne, równocześnie z wnioskiem strona powinna dokonać czynności procesowej, dla której termin został przekroczony. Oznacza to, że wraz z wnioskiem o przywrócenie terminu powinna Pani złożyć sprzeciw, do którego złożenia termin upłynął.

 

Zgodnie z Kodeksem postępowania cywilnego postanowienie uwzględniające wniosek może być wydane na posiedzeniu niejawnym. Natomiast „nie jest dopuszczalne oddalenie na posiedzeniu niejawnym wniosku o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty wydanego w postępowaniu upominawczym” (uchwała Sądu Najwyższego z 16.01.2009 r., III CZP 128/08).

 

Może Pani złożyć wniosek o przywrócenie terminu z uzasadnieniem i dołączyć do niego sprzeciw od nakazu zapłaty i zrobić to w ciągu 7 dni od ustania okoliczności będącej podstawą do przekroczenia terminu, czyli w Pani przypadku od momentu zawiadomienia Pani przez firmę windykacyjną o istnieniu nakazu zapłaty przeciwko Pani.

 

W Pani przypadku byłaby podstawa do uzasadnienia przywrócenia terminu, lecz musiałaby Pani uprawdopodobnić okoliczności związane z brakiem winy przy uchybieniu tego terminu. W tym konieczne jest przedstawienie jak największej ilości dowodów na poparcie stanowiska i nie ma w tym zakresie żadnych ograniczeń.

 

Najlepszym tego typu dokumentu byłoby stosowne zaświadczenie potwierdzające Pani zameldowanie pod innym adresem. Ponadto można byłoby przedstawić np. rachunki za media dostarczane pod aktualny adres z okresu, kiedy rzekomo doręczono Pani nakaz zapłaty pod starym adresem. Równie skutecznym dowodem powinna być każda inna korespondencja (np. z urzędów) kierowana do Pani na obecny adres zamieszkania (z momentu doręczenia nakazu zapłaty).

 

Podobnie będzie, jeżeli w Pani dokumencie tożsamości widnieje inny adres niż ten, na który sąd doręczył nakaz zapłaty. Należałoby wtedy załączyć do wniosku kserokopię dowodu osobistego.

 

Wreszcie można skorzystać także ze świadków, na okoliczność Pani zamieszkiwania pod nowym adresem (np. sąsiadów).

 

Zagrożeniem w tym przypadku byłoby to, że po pierwsze sąd może nie przywrócić terminu, a jak już przywróci termin i nakaz zapłaty utraci moc, pozostanie kwestia zasadności podstaw sprzeciwu, czyli Pani zarzutów przeciwko żądaniu pozwu. Nie znam bowiem stanu faktycznego, z którego dochodzone nakazem zapłaty roszczenie wynika. Jeżeli bowiem sąd nie uzna Pani obrony, to zasądzi roszczenie w normalnym postępowaniu.

 

Reasumując, jeżeli jest Pani dłużnikiem solidarnym, to oczywiście jest Pani w równym stopniu zobowiązana do zapłaty długu jak były mąż. Zastanawiam się jedynie, czy w sprawie o zapłatę Pani mąż uczestniczył w postępowaniu sądowym i w tym postępowaniu wniósł zarzut przedawnienia, o którym Pani wspominała. Aby w tej sprawie zdecydować o ewentualnych dalszych krokach, należałoby najpierw wyjaśnić wszystkie pojawiające się wątpliwości.

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>



Szukamy ambitnego prawnika » Zadaj pytanie »