Kategoria: Alimenty

Dochodzenie alimentów na dziecko od jego babci

Marek Gola • Opublikowane: 2016-11-17

Od 4 lat nie mam żadnego kontaktu z moim 30-letnim synem, nie mam pojęcia, gdzie on przebywa. Syn jest alkoholikiem po kilku wyrokach i odsiadkach w więzieniu. Sporządziłam u notariusza testament, w którym go wydziedziczyłam i wszystko zapisałam córce. Zrobiłam tak, aby ona nie miała z nim problemów po mojej śmierci. Tymczasem dziś zadzwoniła do mnie jakaś kobieta, która twierdzi, że jest w ciąży z moim synem i zamierza wystąpić do mnie o alimenty na dziecko. Czy mam jakąś możliwość, aby uniknąć płacenia na dziecko (być może) mojego syna, z którym nie utrzymuję żadnych kontaktów? Co mam zrobić w tej sytuacji?

 

Podstawę prawną opinii stanowią przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.o.).

W pierwszej kolejności wyraźnie podkreślić należy, iż konieczne byłoby ustalenie, czy Pani syn na pewno jest ojcem dziecka. Albo więc rozpyta Pani syna w tym zakresie, albo też poprosi kobietę, która do Pani wydzwania, o dostarczenie odpisu skróconego aktu urodzenia dziecka. Kobieta (matka dziecka) nie może bowiem żądać alimentów, jeśli ojcostwo nie zostało ustalone. Wówczas możliwe jest dochodzenie alimentów wyłącznie z ustaleniem ojcostwa.

Wskazać należy na pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 maja 1966 r., sygn. akt III CR 89/66, zgodnie z którym „obowiązek utrzymania i wychowania dzieci ciąży przede wszystkim na jego rodzicach. Oznacza to, że jeśli jedno z rodziców nie żyje, obowiązek ponoszenia w całości ciężarów związanych z utrzymaniem i wychowaniem dziecka spoczywa w zasadzie na drugim z rodziców. Dopiero gdy zostanie ustalone, że pozostały przy życiu rodzic nie jest w stanie w całości lub części sprostać swoim obowiązkom względem dziecka i z tego powodu dziecko mogłoby znaleźć się w niedostatku – w grę wchodzi subsydiarny obowiązek dalszych krewnych”.

Ważne obecnie jest ustalenie, dlaczego Pani syn, a rzekomy ojciec dziecka, nie zarobkuje. Wskazuje Pani na jego alkoholizm. Mając to na uwadze wskazać należy, iż syn z własnej winy nie zarobkuje. Nie mamy zatem do czynienia z okolicznościami, na które syn nie ma wpływu, co z kolei powodowałoby niejako zwolnienie tegoż (choćby w części) z alimentów.

Możliwość dochodzenia alimentów od Pani jako matki zobowiązanego w pierwszej kolejności wynika nie tylko z przepisów prawa, ale także z zasad współżycia społecznego.

Pani, jako matka zobowiązanego, będzie zatem zobowiązana stosownie do swoich możliwości zarobkowych i majątkowych do łożenia na rzecz wnuka. Wyraźnie podkreślić należy, iż chodzi o możliwości majątkowe. Zachodzi zatem pytanie, nie tylko o wysokość Pani wynagrodzenia, ale także o Pani majętność w szerokim tego słowa znaczeniu.

Teraz nie ulega wątpliwości, że matka dziecka czyni osobiste starania o jego wychowanie i utrzymanie.

Ustawodawca w sposób jednoznaczny posługuje się sformułowaniem, iż zakres świadczeń alimentacyjnych jest m.in. uzależniony od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego nie należy kojarzyć z wysokością faktycznych zarobków bądź też czystego dochodu z majątku. W ocenie zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego mieszczą się także te niewykorzystane, jeżeli tylko są realne, a potrzebom uprawnionych zobowiązany nie jest w stanie sprostać posiadanymi środkami. Możliwości zarobkowe to zarówno te przybierające postać pieniężną, jak i te pobierane w naturze. Wynagrodzeniem są także świadczenia uzupełniające wynagrodzenie podstawowe (premie, dodatki, tzw. trzynasta pensja, nagroda jubileuszowa itp.).

Jak wskazuje Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 maja 1975 r., sygn. akt III CRN 48/75, „zasadne i zgodne z treścią art. 135 kro – jest oparcie się na możliwościach zarobkowych pozwanego, a nie tylko na jego aktualnych zarobkach. Zakres obowiązku alimentacyjnego może i powinien być większy od wynikającego z faktycznych zarobków i dochodów zobowiązanego, jeśli przy pełnym i właściwym wykorzystaniu jego sił i umiejętności zarobki i dochody byłyby większe, a istniejące warunki społeczno-gospodarcze i ważne przyczyny takiemu wykorzystaniu nie stoją na przeszkodzie (por. orzeczenie Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 9 stycznia 1959 r. III CR 212/58 OSPiKA 1960/2 poz. 41)”.

Istotne z punktu widzenia Pani interesu jest orzeczenie Sądu Najwyższego z 6 maja 1967 r., sygn. akt III CR 422/66, zgodnie z którym „przez obowiązek alimentacyjny dostarczania środków utrzymania, przewidziany w art. 128 i 133 § 2 kro, rozumieć należy obowiązek zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb osoby uprawnionej potrzebującej alimentacji; obowiązek ten może polegać również na dostarczeniu osobie znajdującej się w niedostatku mieszkania, opieki lekarskiej i domowej”. Nadto w wyroku z dnia 21 maja 1975 r., sygn. akt III CRN 72/75, „usprawiedliwione potrzeby dziecka winny być ocenione nie tylko na podstawie wieku, lecz również miejsca pobytu dziecka, jego środowiska, możliwości zarobkowych osób zobowiązanych do jego utrzymania oraz całego szeregu okoliczności każdego konkretnego wypadku. W szczególności pojęcia usprawiedliwionych potrzeb nie można odrywać od pojęcia zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Pojęcia te w praktyce pozostają we wzajemnej zależności i obie przesłanki wzajemnie na siebie rzutują, zwłaszcza przy ustalaniu przez sąd wysokości alimentów”.

W podobnym tonie wypowiada się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 25 marca 1985 r., sygn. akt III CRN 341/84, zgodnie z którym „zakres świadczeń alimentacyjnych należy – zgodnie z art. 135 § 1 kro – od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Należy przy tym stwierdzić, że pojęcie usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz pojęcie możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego, pozostają we wzajemnej zależności i obie te przesłanki wzajemnie na siebie rzutują, w szczególności przy ustalaniu wysokości alimentów przez sąd. Odmienny pogląd pozostawałby w sprzeczności z zasadą równej stopy życiowej dzieci i rodziców, obowiązującej także w sprawach alimentacyjnych”.

Jedyną szansa na uchylenie się od obowiązku alimentacyjnego jest wykazanie, że żądanie matki dziecka jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Zachodzi zatem pytanie, czy po Pani stronie występuje niedostatek. Czy niedostatek występuje po stronie matki dziecka? Nie może bowiem dojść do sytuacji, kiedy dziecko ma usprawiedliwione potrzeby, a matka dziecka żąda od Pani alimentów. Niestety, ale jak sama Pani zauważa, najistotniejsze znaczenie dla sprawy będzie miała Pani sytuacja materialna i majątkowa a także to, czy dziecko syna (rzekome) nie ma zaspokajanych usprawiedliwionych potrzeb. Jeżeli okaże się, że dziecko syna nie ma zaspokajanych potrzeb, a Pani możliwości majątkowe i zarobkowe pozwalają na pokrycie kosztów jego utrzymania, obawiam się, że ma Pani nikłe szanse na uchylenie się od alimentów. Zasadne jest zatem już teraz zbieranie dowodów na syna, który w żaden sposób nie poczuwa się do obowiązku łożenia na własne dziecko, co z kolei powoduje, że obowiązek ten może być przerzucony na Panią. Z dowodów powinno wynikać, że syn ukrywa swoje dochody, że pracuje na czarno, a zatem pominięcie go w drodze do dochodzenia alimentów i żądanie ich od Pani jest nieuzasadnione. Dopóki egzekucja wobec syna nie okaże się bezskuteczna, dopóty ma Pani możliwość obrony w podany wyżej sposób.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>



Szukamy ambitnego prawnika » Zadaj pytanie »